Herbalife Triathlon Gdynia 2013

thumbnail2

Herbalife Triathlon Gdynia 2013 przeszedł do historii. To bez wątpienia zawody na które czekała cała triathlonowa Polska. Debiut organizacyjny dla wielkoformatowej imprezy w Gdyni, oraz  wielkie emocje dla zawodników i kibiców. Rzeczywiście, wszystko było „naj”.

Najpierw  Expo w Hali Sportowo-Widowiskowej „Gdynia” gdzie mieściło się również biuro zawodów. Świetna idea. Miejsce gdzie dzień, dwa przed zawodami można odebrać pakiet startowy, zapoznać się z ofertą sprzętu multisportowego wystawców czy dokupić brakujące „drobiazgi”.

Brawa za umożliwienie wykonania bezpłatnego serwisu rowerowego – można mieć pewność, że nasz bolid jest technicznie gotowy do czekającego nas rowerowania. Do tego atmosfera zbliżającego się triathlonowego święta która w tym miejscu udzielała się wszystkim.

Strefa zmian zlokalizowana na Skwerze Kościuszki. Wow. To robiło wrażenie. Kilkaset metrów  bieżących stojaków rowerowych z miejscami do zawieszenia 1500 rowerów! Organizator słusznie zastrzegł możliwość wprowadzania rowerów tylko w sobotę. W niedzielę przed zawodami byłby trudny do ogarnięcia „młyn”.  I tutaj miejsce na jedno z niewielu organizacyjnych niedociągnięć. Dwie toalety zlokalizowane bezpośrednio przy strefie, to stanowczo za mało jak na tak wielką ilość startujących. Również ich ilość przy basenie portowym w okolicy startu była niewystarczająca. A braku papieru toaletowego w kabinie? Hmm.. Poza tym – sama radość!

Start i woda – 1,9km

Rewelacja! Grubo ponad 1300 zawodników czekających na plaży sygnał startu. To trzeba było zobaczyć. Neptun był tego dnia dla nas łaskawy – woda w zatoce była bardzo spokojna. I dobrze. Bo się działo. Galeon w charakterze bojki nawrotowej – genialne! Jak wiadomo nawigacja jest trudnym elementem pływania w wodach otwartych, a w rozkołysanych wodach Zatoki warto być pewnym obranego kierunku. Stojącego na kotwicy statku nie sposób było nie zauważyć. Generalnie na trasie cisza i spokój (chociaż nigdy nie pływałem w towarzystwie tylu meduzJ, tylko właśnie przy nawrocie obok galeonu młyn! To był prawdziwy full contact! Nie wiem o co chodziło, zawodnicy dosłownie „chodzili” tam po sobie nie przebierając w środkach! Uderzenia, chwytanie za pas czy ściąganie za nogę w dół – tak to mniej więcej wyglądało. Następnie „prosto” do wyjścia z wody. No właśnie nie bardzo prosto, bo unikając walki wręcz byłem zmuszony nadłożyć pewnie dobre 200 metrów na dystansie. Czas 38 minut więc nie powalał, za to wyszedłem z wody w dobrym zdrowiu i w jednym kawałku. Za to dobieg do roweru z numerem 393 zapamiętałem jako wyjątkowo długi. Niby wszyscy mieli do pokonania ten sam dystans, ale wolałbym dobiec do roweru szybciej niż późniejJ

Rower – 90 km

Dziwne to było rowerowanie. Z prognozowanego „słabego wiatru” i „lekkiej bryzy”, pierwsze kilka kilometrów przy wyjeździe z Gdyni wiał klasyczny „w morde wind”, a licznik bezlitośnie pokazywał osiąganą miejscami prędkość 23-25km/h! Teoretycznie jedziemy po pętli (3x30km), więc z powrotem powinno być z górki. Ale nic z tych rzeczy. Nie wiele na trasie było momentów, gdzie można było „puścić” nogi i złapać oddech. Na odkrytej trasie prowadzącej do Rumii po prostu… ze względu na młodych czytelników użyję słowa – mocno wiałoJ Do tego dawał się we znaki trudny technicznie profil oraz duża ilość – w większości dobrze oznakowanych –  dziur w asfalcie. Duża ilość defektów na trasie, groźny wypadek na 26 kilometrze, sporo „szlifów” przed samą belką (zawodnicy byli zdziwieni, że sędzia każe im zejść z roweru(!) – trasa rowerowa zabrała naprawdę dużo zdrowia. 2 godziny 51 minut – znowu nie powala.

Bieg – 21km 097m

Samopoczucie super, wkładam buty biegowe i wisienka na torcie – półmaratonJ Część zawodów której obawiałem się najbardziej. Cztery pętle po 5km to cztery razy podbieg pod Świętojańską. Każdy kto choć raz brał udział w biegu ulicznym w Gdyni wie, że na tym podbiegu trzeba „przyłożyć” nogę. Na szczęście fantastyczni kibice (Dziękuję!!!) dodawali skrzydeł, a kostki lodu rozdawane przez wolontariuszy dodawały energii. Tylko dwa incydenty zakłóciły spokojny bieg. Do 3 kilometra nie mogłem poradzić sobie z uczuciem przepełnionego brzucha, dopiero na 4 kilometrze „uszły” ze mnie rowerowe  węglowodanyJ i mogłem robić swoje. Na początku czwartej pętli, musiałem z kolei poradzić sobie z nagłym skurczem mięśni gładkich brzucha. Masakra jakaś! Stanąłem w miejscu, splecione ramiona w górę i skręt tułowia przeciwnie do strony przykurczonej. Zadziałało, chociaż straciłem kolejną minutę. Potem już bez przygód, ostatnie 3 kilometry po 4’45/km w towarzystwie Michała Jeżewskiego do mety. Jakież było moje zdziwienie, kiedy tej mety nie było. Kiedy wydawało mi się, że mogę już spokojnie zacząć finisz, okazało się że do mety miałem jeszcze 600 metrowy dobieg który trwał niemożliwie długoJ Jednak ostatnie metry po zielonej wykładzinie zrekompensowały wszystkie trudy. 1 godz. 47 minut na biegu  i czas na zegarze pokazał w sumie 5 godzin 24 minuty – byłem zadowolony.

Serdecznie gratulujemy naszym zawodnikom: Adrianowi który debiutował na dystansie 1/2IM z czasem 5 godzin 52 minuty oraz Maciejowi, dla którego był to drugi start na tym dystansie  i 5 godzin  40 min. A wynik z Susza 2012 poprawił o 1,5h. To się nazywa progress! Aż strach pomyśleć co będzie w przyszłym roku!!!

Tydzień wcześniej na dystansie 1/4IM w Poznaniu zadebiutowała Wiesia, a 17 sierpnia w Kalmar na Królewskim dystansie Iron Mann (3,8km pływania, 180 km roweru, 42km biegu) wystartuje Kuba, za którego wszyscy trzymamy kciuki!

11 sierpnia Adam wjechał na Śnieżkę. Choć trasa ma tylko 14km długości to aż 1000 metrów przewyższenia!!! Z czasem 1 godzina 17 minut poprawił ubiegłoroczny wynik o ponad 12 minut i 91 miejsc i zajął 77 miejsce na 400 zawodników (31 w kat).

Monika wygrała klasyfikację generalną w swojej kategorii wiekowej w pływackich wyścigach dookoła molo w Sopocie w ramach Timex Cup!

A my już 17 sierpnia, kolejny raz zapraszamy do Przechlewa, na drugi  integracyjny trening otwarty na trasie Triathlon Przechlewo 2013.

Się dzieje!

Tradycyjnie zapraszamy do galerii z Gdyni! Herbalife Triathlon Gdynia 2013 Galeria Zdjęć

Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0