Wiosenne inspiracje – historia prawdziwa:)

3

Wiosenne inspiracje. Nie. To nie jest tytuł kolejnego odcinka programu kulinarnego lub o wiosennych aranżacjach wnętrza. To tytuł artykułu o historii przemiany pewnego człowieka. Poznajcie historię Kuby.

Przyznaję się bez bicia, poczułem się wywołany do tablicy po przeczytaniu tekstu o Naszej Przesympatycznej Agnieszce   http://www.maratoninspiracji.pl/inspiracje/agnieszka-drojecka. Pomyślałem sobie hola, hola, czegoś mi tu brakuje. No właśnie.. Oto więc Jej osobista druga połowa. Drodzy Czytelnicy, niebywale miło jest mi Wam przedstawić: Jakub Gebhardt! (burza oklasków)

Kuba – historia prawdziwa

Maj 2011. Pracowity, zabiegany, przedsiębiorca. Praca, dom, rodzina. I tak w kółko Macieju.. Znamy to? Do tego życiowy zakręt, paczka papierosów dziennie, stres, nieregularne, w biegu konsumowane niekoniecznie zdrowe MCposiłki… i nie wiadomo skąd, któregoś poranka wskazówka łazienkowej wagi zatrzymała się na liczbie 110 (słownie: sto dziesięć kilogramów 00/100 gramów). To było już zdecydowanie mocno czerwone pole z napisem: MAM DOŚĆ! Zamiast zapalić z nerwów kolejnego papierosa, po prostu ubrał się i wyszedł z domu. Haust  świeżego powietrza zadział jak najlepsze lekarstwo. Po długim spacerze był następny, potem trucht który najlepiej resetował głowę pełną niewesołych myśli, a potem… zaczął biec. Jak Forrest. Przed siebie.

Jako prawdziwy fighter Kuba lubi wyzwania. Skoro biegam – pomyślał – ukończę maraton. Niewiele się zastanawiając  zapisał się na jesienny maraton w Poznaniu. Jak powiedział tak zrobił. 16.10.2011r., Kuba melduje się na mecie tego królewskiego dystansu uzyskując fantastyczny w debiucie rezultat 3:55,59! „Przebiegłem  maraton – mogę zrobić wszystko!” – krzyknął na mecie.

4

Zaczęły działać nieszczęsne endorfiny i pooszłooo. Kolejne wyzwania i następne cele. A żeby nie było tak łatwo, bo Kuba nie lubi iść na łatwiznę, za cel obiera sobie ni mniej ni więcej tylko start w dyscyplinie składającej się z antagonistycznych konkurencji nie posiadających cech wspólnych poza oddychaniem;) TRIATHLON!

I wszystko jasne. Trafia pod nasze skrzydła chcąc udoskonalić technikę pływania przed wyjazdem na obóz triathlonowy. Technikę.. Cóż. Pływanie to na pewno nie była najmocniejsza strona Kuby. Pierwszy test Coopera i wynik 438 metrów mówi sam za siebie… Na szczęście Monika (Smaruj), znakomita triathlonistka, trener pływania i pięcioboju nowoczesnego, doskonale wie co z tym zrobić. Praca, praca, praca. I tak po obozie Kuba przepadł na całego. Złapał maksymalną zajawkę na triathlon, która z resztą trzyma go mocno do dziśJ Zapada decyzja o pierwszym starcie w zawodach triathlonowych. Dzieli się swoimi planami z Moniką. Po szczerej , bardzo szczerej rozmowie (…”czy Ty na pewno wiesz na co się piszesz??!!…”) zapada decyzja o wspólnym podjęciu wyzwania. Bo zaplanowany kalendarz na 2012r. to było prawdziwe wyzwanie dla zawodnika i dla trenera. I poszło:

22 kwietnia Maraton w Krakowie ukończony z czasem netto 3:40,58!

7

7 lipca 2012r., kończy zawody na dystansie ½ IM (1900m pływania, 90km rowerem i na końcu 21,1km biegu – tak, tak – tego samego dniaJ) z czasem 5:46’56 z którego jest zadowolony w 50% bo twierdzi, ze stać go na więcej…

3

2

6

Dalej zalicza kilka startów na krótszych dystansach, min.: Mini Kalmar IM z Czasem 59:47min jako rekonesans przed tegorocznym startem, oraz wyścig na dystansie olimpijskim w Barcelonie który ukończył na 67 miejscu (na 500 startujących!) z czasem 2:25,34 (w tej imprezie bierze udział prawie 7000 triathlonistów).

5

10

Na koniec sezonu na atestowanej trasie gdyńskiego biegu niepodległości na dystansie 10km zamyka na mecie zegar wynikiem 00:42,23 netto! Zamiast cieszyć się z wyniku i celebrować sukces Kuba po raz kolejny wprawia nas w zakłopotanie dzieląc się z nami swoimi planami na rok 2013… Wszem i wobec oznajmia (przy świadkachJ), że pragnie wystartować 17.08.2013r. w zawodach IM w Kalmar SWE na dystansie Iron Mann (to nie błąd w druku): 3,8 km pływania, 180 km na rowerze i 42km 195m biegu – czyli maraton na deser… I zapadła cisza…

Aż strach pomyśleć co będzie dalej…

Aga, Kuba… kto następny??? 

98

 

spodnie sprzed 18 kilogramów 🙂

agaikuba

Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0